1 Mar 1998, 03:00
Grzegorz Snioch

Dzien dobry


Data: 28 lutego 1998 2:48 PM
jesli ma Pan na mysli siebie, to proponuje - zaczac.



Na poczatek moze dwa pytania. Tematycznie dosyc obszerne, wiec jesli tylko
beda chetni dyskusja powinna byc ciekawa. Potem zaproponuje cos innego,
chyba ze ktos z panstwa bedzie mial jakies ciekawe propozycje.

1. Jeszcze o filmie "Arizona", o ktorym zaproponowana przeze mnie dyskusja
stala sie polityczna i nie jestem nia w tej formie zainteresowany. Pojawily
sie glosy, ze jakoby autorka nakrecila film tak jak chciala, przekupujac
tych biednych ludzi  winem. Nie ma to byc zarzut, bo nie jestem w stanie
stwierdzic, czy faktycznie sytuacja miala miejsce. Dlatego uwazam dalsze
moje wywody za czysto teoretyczne. Nasuwaja mi sie takie watpliwosci:
Dokumentalisci powinni starac sie, aby film byc obrazem rzeczywistosci. Czy
wiec przekupywanie nie zaburza tego obrazu? Czy taki film jest w dalszym
ciagu dokumentem? Jednak jest i druga strona medalu. Wiadomo, ze sytuacja
tych ludzi jest bardzo trudna, jednak nie zmieni sie, jesli sprawa nie
bedzie odpowiednio naglosniona. A stanie sie tak w momencie, gdy film
bedzie odpowiednio 'mocny'. Czy wiec, dzialajac w interesie tych ludzi,
mozna w filmie dokumentalnym koloryzowac rzeczywistosc? Jest to
sprzecznosc, wiem..., ale jesli to jedyna droga... A co panstwo sadzice na
ten temat..??

2. Z zupelnie innej beczki. Interesuje mnie techniczna strona zbierania
informacji. Dziennikarze sa czesto jednymi z najlepiej poinformowanym ludzi
w panstwie. W jaki sposob je zdobywaja, czy jest to jakos regulowane? Moje
pytania nie maja byc w zaden sposob tendencyjne. Nie wiem, wiec pytam.
Tylko tyle... :-)

Jeszcze raz przypominam: NIE INTERESUJA MNIE DYSKUSJE POLITYCZNE

rozpoczyna sie na nowo dyskusja o prawie prasowym, temat
niewatpliwie interesujacy.  Swego czasu proponowalem
dyskusje na ten temat, ale i Pan nie wyrazil
zainteresowania.



Przez pewien czas nie czytalem listow z Dziennikasrza, nie mialem na to
czasu. Moze wiec dlatego nie zwrocilem uwagi na Pana propozycje. O prawie
prasowym wiem bardzo niewiele i chetnie sie troche poducze. Niniejszym
oswiadczam (zeby nie bylo zadnych watpliwosci... :-) ): Jestem
zainteresowany, prosze zaczynac. Ja poki co bede w razie watpliwosci
zadawal pytania, a Pan, mam nadzieje, bedzie moje watpliwosci rozwiewal.

Pozdrawiam serdecznie:)))



Ja oczywiscie rowniez :-)

==  Ryszard  Zajac
==  tygodnik internetowy   * * *  NOTES  POLITYCZNY  * * *

==  http://www.silesia.top.pl/~zajac/



Grzegorz Snioch




1 Mar 1998, 03:00
Jaroslaw Zielinski


Interesuje mnie techniczna strona zbierania
informacji. Dziennikarze sa czesto jednymi z najlepiej poinformowanym ludzi
w panstwie. W jaki sposob je zdobywaja, czy jest to jakos regulowane? Moje
pytania nie maja byc w zaden sposob tendencyjne. Nie wiem, wiec pytam.
Tylko tyle... :-)



Przede wszystkim, to dziennikarze nie sa jednymi z najlepiej
poinformowanych ludzi w panstwie. Oni tylko sprawiaja takie wrazenie i
staraja sie o tym przekonac miliony swoich czytelnikow. Jesli mozna
wskazac jakas grupe o takich cechach, to sa to analitycy i naukowcy
(czesto sa to ci sami ludzie), tyle, ze ich wiedza jest przekazywana
waskim kregom ludzi, a nie masowemu odbiorcy.

Dziennikarze maja zarazem ulatwiony i trudniony dostep do informacji,
jesli by to porowywac ze zwyklymi ludzmi.

Ulatwiony, bo dysponuja spora iloscia zrodel informacji, do ktorych inni
nie maja zwykle dostepu. Sa to (miedzy innymi):
1. Informacje agencyjne, na przyklad agencji Reuters czy PAP. Jest to
drogie, ale wazne zrodlo informacji. Z niego powstaje wiele artykulow na
"stronach depeszowych" gazet - tych krotkich tekstow, ktore w podpisie
maja (a przynajmniej powinny miec) obok inicjalow autora takze nazwe
agencji. Z agencji pochodza tez zdjecia, wykresy i schematy (zwane
infografikami).
2. Informacje prasowe od organizacji, ktorymi sie zajmuja (firm, partii,
rzadu).
3. Konferencje prasowe, na ktorych moga zadawac pytania, sluchac
oswiadczen.
4. Informacje od innych dziennikarzy, w tym "wspolna wiedza" kazdej
redakcji.
5. Informatorzy, ludzie, z ktorymi przeprowadza sie wywiady (to wazne w
reporterskich pracach szczegolnie).
6. Archiwa redakcji, w tym papierowe lub elektroniczne archiwum wlasnej
gazety.
7. Moga krozystac z wlasnego, gromadzonego latami doswiadczenia.
Utrudniony, bo
1. Zwykle nie sa na miejscu zdarzenia
2. Nie znaja sie zbyt gleboko na danej tematyce
3. Wielu ludzi niechetnie udziela informacji dziennikarzom
4. Sa ludzie, ktorzy chca manipulowac dziennikarzami, by przeazali oni
czytlenikom wlasciwe tresci (to oczywiscie odnosi sie rowniez do
wiekszosci zrodel wymienionych wyzej).

Zdobywanie informacji jest uregulowane rozmaitymi ustawami, a takze
ustaleniami etycznymi. Nie wszyscy sie ich trzymaja. Nie ma chyba gazety
w Polsce, ktora by nie przegrala jakiegos procesu wytoczonego wlasnie
dlatego, ze dziennikrze przekroczyli swoje uprawnienia. Wszystko zalezy
od celow, jakie stawia sobie dziennikarz i jego redakcja.

Jaroslaw Zielinski


1 Mar 1998, 03:00
Ryszard Zajac

-----Wiadomość orginalna-----

Do: Multiple recipients of list

Data: 1 marca 1998 09:37
Temat: Odp: Pytania w sprawie netykiety / NOWE TEMATY

1. Jeszcze o filmie "Arizona", o ktorym zaproponowana



przeze mnie dyskusja
stala sie polityczna i nie jestem nia w tej formie



zainteresowany. Pojawily
sie glosy, ze jakoby autorka nakrecila film tak jak



chciala, przekupujac
tych biednych ludzi  winem. Nie ma to byc zarzut, bo nie
jestem w stanie
stwierdzic, czy faktycznie sytuacja miala miejsce. Dlatego
uwazam dalsze
moje wywody za czysto teoretyczne. Nasuwaja mi sie takie
watpliwosci:
Dokumentalisci powinni starac sie, aby film byc obrazem



rzeczywistosci.

Inaczej nie jest to dokument, tylko fabularyzowana fikcja, a
moze nawet juz sama fabula.

Czy

wiec przekupywanie nie zaburza tego obrazu?



Zaburza. "Przekupywanie" - jesli rzeczywiscie ma miejsce,
sprzeczne jest z etyka dziennikarska, niewatpliwie tez kloci
sie z potrzeba obiektywizmu mediow.

 Czy taki film jest w dalszym

ciagu dokumentem?



To zalezy od ilosci dodanych "kolorow".  Na ogol dokument
jest troszke "podkolorowany", bo reczywistosc w absolutnie
"czystej" postaci moglaby byc nudna. Sam dobor "obrazkow" i
slow komentarza jest juz wlasnie takim "kolorowaniem". Rzecz
jednak w tym, aby starac sie maksymalnie wiernie przekazac
fakty, innymi slowy - aby dodawac jak najmniej "kolorow".

Jednak jest i druga strona medalu. Wiadomo, ze sytuacja

tych ludzi jest bardzo trudna, jednak nie zmieni sie, jesli
sprawa nie
bedzie odpowiednio naglosniona. A stanie sie tak w
momencie, gdy film
bedzie odpowiednio 'mocny'. Czy wiec, dzialajac w interesie
tych ludzi,
mozna w filmie dokumentalnym koloryzowac rzeczywistosc?
Jest to
sprzecznosc, wiem..., ale jesli to jedyna droga... A co
panstwo sadzice na
ten temat..??



Tylko z zachowaniem zasady obiektywizmu. Inaczej byloby to
oszustwo, a nie dokument. Przy okazji "Arizony" - nie sadze,
aby faktycznie ci ludzie "dali sie przekupic" winem, aby
"zagrac" ten dokument. Byc moze autorka im troche pomogla,
dajac drobne na to wino, ale i tak swiadczyloby to o pewnej
mentalnosci tych ludzi - takie scenki rodzajowe widac cwicza
czesto. Nie sadze, aby ten dokument byl zanadto
rezyserowany, aby byl przeklamaniem.

2. Z zupelnie innej beczki. Interesuje mnie techniczna
strona zbierania
informacji. Dziennikarze sa czesto jednymi z najlepiej



poinformowanym ludzi

w panstwie. W jaki sposob je zdobywaja, czy jest to jakos
regulowane? Moje
pytania nie maja byc w zaden sposob tendencyjne. Nie wiem,
wiec pytam.
Tylko tyle... :-)



Wszystko reguluje wlasnie prawo prasowe. Kazdy szef kazdej
instutycji, w tym zwlaszcza publicznej jest zobowiazany do
udostepniania prasie zadanych informacji (oczywiscie poza
tymi, ktore np. stanowia tajemnice handlowa czy sluzbowa).
Ale oprocz formalnego prawa do zadania informacji istotna
jest sprawnosc dziennikarza w docieraniu do zrodla - w
znajdywaniu osob i miejsc, gdzie sa ciekawe dla czytelnika
informacje. Trzeba wiec umiec pytac, wiedziec kogo i gdzie.
Wazne sa tzw. kontakty, tzn. zaprzyjaznione (albo
przynajmniej znajome) osoby w roznych "waznych"
instytucjach, ktore same "daja cynk", gdy cos ciekawego sie
dzieje. Generalnie zrodlo materialu prasowego zalezy takze
od specjalnosci dziennikarza. Ktos, kto stale pisze krotkie
"kawalki" o pracy policji, po prostu musi miec znajomych
policjantow, najlepiej wyzszych ranga. Inaczej o ciekawszych
akcjach bedzie sie dowiadywal... z innych gazet albo na
konferencji prasowej (jak ja zrobia), czyli wtedy gdy
wszyscy.

Jak wiadomo, komercyjna prasa rzadza w zasadzie dwie zelazne
reguly:  1/ krew na pierwsza strone, (nic tak nie ozywia
gazety jak swiezy trup) 2/ To ze pies pogryzl czlowieka nie
jest istotna informacja, najlepsza jest sytuacja, gdy
czlowiek pogryzie psa.

| rozpoczyna sie na nowo dyskusja o prawie prasowym, temat
| niewatpliwie interesujacy.  Swego czasu proponowalem
| dyskusje na ten temat, ale i Pan nie wyrazil
| zainteresowania.
Przez pewien czas nie czytalem listow z Dziennikasrza, nie
mialem na to
czasu. Moze wiec dlatego nie zwrocilem uwagi na Pana



propozycje. O prawie
prasowym wiem bardzo niewiele i chetnie sie troche poducze.
Niniejszym
oswiadczam (zeby nie bylo zadnych watpliwosci... :-) ):
Jestem
zainteresowany, prosze zaczynac. Ja poki co bede w razie
watpliwosci
zadawal pytania, a Pan, mam nadzieje, bedzie moje



watpliwosci rozwiewal.

Podstawowe problemy, jakie powinno uregulowac prawo prasowe
to:

1/ dostep do zawodu, (w tym relacje dziennikarz -
pracodawca)
2/ prawa i obowiazki dziennikarzy, redakcji, wydawcow  (w
tym odpowiedzialnosc za naruszenie dobr osobistych),
3/ dostep do informacji, (w tym gwarancje niezaleznosci
prasy),
4/ czy i jaki samorzad zawodowy (w tym czy potrzebna np.
Rada Prasowa),
5/ zasady publikacji reklam, ogloszen, sprostowan itp.,
6/ odpowiedzialnosc z tytulu dzialalnosci prasowej (w tym
postepowanie w sprawach spornych),

mozna jeszcze odrebnie analizowac:
7/ problem tzw. "afer prasowych"  (w tym m.in. granice
prywatnosci osob publicznych).

Mozemy zaczynac dyskusje wg. tych - lub jeszcze innych -
kategorii problemowych.

Pozdrawiam serdecznie:)))
==  Ryszard  Zajac
==  tygodnik internetowy   * * *  NOTES  POLITYCZNY  * * *

==  http://www.silesia.top.pl/~zajac/


1 Mar 1998, 03:00
rbn


| Podstawowe problemy, jakie powinno uregulowac prawo prasowe



to:

1/ dostep do zawodu, (w tym relacje dziennikarz -
pracodawca)
2/ prawa i obowiazki dziennikarzy, redakcji, wydawcow  (w
tym odpowiedzialnosc za naruszenie dobr osobistych),
3/ dostep do informacji, (w tym gwarancje niezaleznosci
prasy),
4/ czy i jaki samorzad zawodowy (w tym czy potrzebna np.
Rada Prasowa),
5/ zasady publikacji reklam, ogloszen, sprostowan itp.,
6/ odpowiedzialnosc z tytulu dzialalnosci prasowej (w tym
postepowanie w sprawach spornych),

mozna jeszcze odrebnie analizowac:
7/ problem tzw. "afer prasowych"  (w tym m.in. granice
prywatnosci osob publicznych).| |

Bardzo bym prosil, aby Pan
zdefiniowal co to jest prawo
prasowe, i uzasadnil dlaczego
jest konieczne jakiekolwiek prawo prasowe.

Sadze, ze Panskie wyjasnienia
maga zapobiec niedomowieniom
w przyszlej dyskusji

Pozdrawiam,
gm

---------------
Trust by verify
(Ronald Reagan)




2 Mar 1998, 03:00
Ewa i Cezary Nowiccy

1. Jeszcze o filmie "Arizona", o ktorym zaproponowana przeze mnie dyskusja
stala sie polityczna i nie jestem nia w tej formie zainteresowany. Pojawily
sie glosy, ze jakoby autorka nakrecila film tak jak chciala, przekupujac
tych biednych ludzi  winem. Nie ma to byc zarzut, bo nie jestem w stanie
stwierdzic, czy faktycznie sytuacja miala miejsce. Dlatego uwazam dalsze
moje wywody za czysto teoretyczne. Nasuwaja mi sie takie watpliwosci:
Dokumentalisci powinni starac sie, aby film byc obrazem rzeczywistosci. Czy
wiec przekupywanie nie zaburza tego obrazu? Czy taki film jest w dalszym
ciagu dokumentem? Jednak jest i druga strona medalu. Wiadomo, ze sytuacja
tych ludzi jest bardzo trudna, jednak nie zmieni sie, jesli sprawa nie
bedzie odpowiednio naglosniona. A stanie sie tak w momencie, gdy film
bedzie odpowiednio 'mocny'. Czy wiec, dzialajac w interesie tych ludzi,
mozna w filmie dokumentalnym koloryzowac rzeczywistosc? Jest to
sprzecznosc, wiem..., ale jesli to jedyna droga... A co panstwo sadzice na
ten temat..??



  No to moze jeszcze troche wywodow teoretycznych...
Obiektywnosc tasmy filmowej (i video) jest mitem, tak samo jak nie
sprawdza sie efektowne rozroznienie "zimnych" i "goracych mediow".

Teoretycznie nawet kamera powieszona na plecach faceta wyslanego po
piwo, nie rejestruje "czystej rzeczywistosci", bo sam fakt, miejsce i
moment wlaczenia kamery, jest w jakis sposob wybrany.
Proces powstania filmu dokumentalnego nie rozni sie w istocie od ,
nazwijmy to ogolnie" programu radiowego (gdzie nie widac, ale slychac
"rzeczywistosc"), czy publikacji (gdzie ani nie widac, ani nie
slychac). Faktycznie, kamera pokazuje "tego konkretnego psa", a tasma
radiowa prezentuje "konkretne szczekanie", slowa "pies sczeka"
odwoluja sie do wyobrazen zwiazanych ze slowami, ale nie ukonkretniaja
( co nie znaczy, ze dobry opis nie moze byc sugestywniejszy niz
kilometry tasmy, wbrew powiedzeniu, ze "jeden obraz zastepuje tysiac
slow").
Teoretycznie mozna rozwijac wynikajace stad konsekwencje w
nieskonczonosc, w praktyce proces powstania filmu i n.p. artykulu jest
podobny: polega, poza wyborem temat i ujęcia (jakiez to aprioryczne i
intencjonalne),  a potem konstrukcji (ilez tu manipulacji) -  na
selekcji ( w fazie dokumentacji  i realizacji) oraz swiadomym
uporzadkowaniu  elementow skladowych.
Pytanie wiec o "prawde" przekazu, a juz szczegolnie o "cala prawde"
okazuje sie nieco naiwne.
 Mozemy tylko spekulowac na temat  z a m i e r z o n e j  uczciwosci
autora, najpierw wobec odbiorcy, potem wobec samego siebie..
Oczywiscie stopien ingerencji autora w "rzeczywistosc" przed i po
rejestracji (jakiejkilwiek) moze byc rozny, od ukrytej kamery (zob.
zastrzezenia powyzej), co przynajmniej nie powoduje o obiektu odruchu
"pozowania" (w poblizu plasuja sie proby reportazu "wcieleniowego",
gdy autor udaje np bezdomnego, byly nawet proby ...przebierania sie

"uwiecznianym", poprzez np  prosty wywiad (zadajac pytanie juz
sterujemy wypowiedzia, ba samo tu jak ocenia nas rozmowca, wplywa na
to co i jak mowi, a mozna przeciez, w imie "wyzszych celow" udawac np.
sympatie, "wypuszczac" rozmowce "basujac" mu, podac inny powod wywiadu
czy zamysl realizacyjny); poprzez proby (swiadome, a czesto stanowiace
element "warsztatu") irytowania, zameczania w kolko jednym pytaniem, w
nadziei, ze cos sie "wypsnie", straszenia czy wrecz oszalamiania
(alkohol, narkotyki) i przekupywania (nie tylko pieniedzmi) rozmowcy;
dalej -  przez "odtwarzanie" badz aranzowanie sytuacji;  az do do
powierzenia aktorowi roli rzeczywistej osoby (lub syntetycznie -
osob), ktora nie chce zdradzac swojej tozsamosci, albo po prostu nie
nadaje sie przed kamere (w druku - zmodyfikowane realia i psedonim,
albo inicjaly). Z tej perspektywy granice dokumentu i fabuly staja sie
nieostre, ale na Boga, gdzie sa granice miedzy literatura faktu i
literatura piekna...?
Reszta to problem arystotelesowski, co lepsze: prawda, ktora jest
niewiarygodna, czy fikcja sprawiajace nieodparcie wrazenie prawdy?..
No i moralny, ale z tym nigdy nie dojdziemy do ladu...
Pozostaje kierowac sie wlasnym poczyciem rzeczywistosci, prawdy i
moralnosci. Dotyczy to zarowno tworcow jak odbiorcow.
Osobi cie za "czystsze" uwazam metody jak najmniej "ingerencyjne", nie
ludze sie jednak, ze sa one blizsze "rzeczywistosc"i i "prawdy" niz
wszelkie "kreacje". Te ostatnie, szczegolnie jesli nie szeleszcza
papierem, albo nie irytuja pretensjonalnoscia, czy zlym (niewazne czy
zawodowym, czy naturszczykowskim) aktorstwem, moga byc nawet bardziej
efektowne.
Przepraszam za skrotowy i nieuporzadkowany charakter tej wypowiedzi,
ale temat jest bardzo szeroki, a ja nie zamierzam sie doktoryzowac na
liscie dyskusyjnej. ;))
Pozdrawiam

Cezary

PS I
Wsrod roznych przykladow stosunku kamery i realizatora do
rzeczywistosci zapomnielismy jeszcze o metodzie zwanej czasami "na
szwedzka kasetę", polegająca na "kreceniu"... bez kasety. Efekt w
zadnym stopniu nie przeklamuje swiata, za to oszczedza material i
baterie.
PS II
W pewnym filnie dokumentalnym z okresu "realizmu socjalistycznego",
mozna zobaczyć jak przodownik pracy w spoldzielni rolniczej, zamiast
zapasc w zasluzony sen obok zony, lezy i obmysla wnioski
racjonalizatorskie. Ja sie nawet nie pytam, skad sie przy tym wziela
kamera, tylko co wymyslil!???.. No ale to juz polityka, przepraszam.


2 Mar 1998, 03:00
Ryszard Zajac

-----Wiadomość orginalna-----

Do: Multiple recipients of list

Data: 2 marca 1998 08:15
Temat: Re: Pytania w sprawie netykiety / NOWE TEMATY

Bardzo bym prosil, aby Pan
zdefiniowal co to jest prawo
prasowe,



Prosze przeczytac poczatek ustawy "Prawo prasowe", a z
pewnoscia zorientuje sie Pan jekie kwestie reguluje.

 i uzasadnil dlaczego

jest konieczne jakiekolwiek prawo prasowe.



Dlatego, ze prawo jest regulatorem stosunkow spolecznych. W
polskich realiach ten obszar ludzkiej aktywnosci takze
powinien byc regulowany (i jest, choc obowiazujaca ustawa ma
troche wad).

Czy bylby Pan laskaw sie przedstawic?  Nie przywyklem
dyskutowac z anonimem, nawet grzecznym:)

Pozdrawiam serdecznie:)))
==  Ryszard  Zajac
==  tygodnik internetowy   * * *  NOTES  POLITYCZNY  * * *

==  http://www.silesia.top.pl/~zajac/


2 Mar 1998, 03:00
rbn


Prosze przeczytac poczatek ustawy "Prawo prasowe", a z
pewnoscia zorientuje sie Pan jekie kwestie reguluje.



Panie Zajac,

Mnie nie chodzilo o pocztek
ustawy "Prawo prasowe",
tylko o panska definicje tego
prawa.

Czy bylby Pan laskaw sie przedstawic?  Nie przywyklem
dyskutowac z anonimem, nawet grzecznym:)



A nie przeszkadzalo Panu
sprawowac wladze i uchwalac
ustawy, gdy zostal Pan wybrany
przez anonimowego wyborce do
Sejmu? Przeciez glosy na
kandydatow sa oddawane anonimowo?

Pozdrawiam,
gm


3 Mar 1998, 03:00
Ryszard Zajac

-----Wiadomość orginalna-----

Do: Multiple recipients of list

Data: 3 marca 1998 00:45
Temat: Re: Pytania w sprawie netykiety / NOWE TEMATY

W pewnym filnie dokumentalnym z okresu "realizmu
socjalistycznego",
mozna zobaczyć jak przodownik pracy w spoldzielni
rolniczej, zamiast
zapasc w zasluzony sen obok zony, lezy i obmysla wnioski
racjonalizatorskie. Ja sie nawet nie pytam, skad sie przy
tym wziela
kamera, tylko co wymyslil!???.. No ale to juz polityka,



przepraszam.

A mnie bardziej interesuje, jaka musi byc zona, aby z meza
uczynic przodownika, tworczo inspirujac go (chocby lezeniem
u boku) do obmyslania wnioskow racjonalizatorskich.  Jak sie
ma taka zone, to smiesznie latwo byc przodownikiem!!!

(Przy okazji - w pelni podzielam refleksje wokol "Arizony").

Pozdrawiam serdecznie:)))
==  Ryszard  Zajac
==  tygodnik internetowy   * * *  NOTES  POLITYCZNY  * * *

==  http://www.silesia.top.pl/~zajac/


Gospodarka w anarchii?? /bylo:Re: Smiecie bylo Pytania
PLOTKI: brak odpowiedzi/ pytanie hipotetyczne/flight TWA 800
norweska firma bez pytania uzyla do reklamy mojego zdjecia
  • caravans avento
  • kamien pomorski uzdrowisko
  • rzs twardzina toczen
  • 2008 07 04 aktualizacja inf dla studentow
  • jak sie wlacza swiatla z yaris lodz
  • kelly hunter
  • instalacja beryla
  • bF3le dB3oni
  • problem z perlami
  • Zbieranina wiadomości z for dyskusyjnych - Index