-----Wiadomość orginalna-----
Do: Multiple recipients of list
Data: 1 marca 1998 09:37
Temat: Odp: Pytania w sprawie netykiety / NOWE TEMATY
1. Jeszcze o filmie "Arizona", o ktorym zaproponowana
przeze mnie dyskusja
stala sie polityczna i nie jestem nia w tej formie
zainteresowany. Pojawily
sie glosy, ze jakoby autorka nakrecila film tak jak
chciala, przekupujac
tych biednych ludzi winem. Nie ma to byc zarzut, bo nie
jestem w stanie
stwierdzic, czy faktycznie sytuacja miala miejsce. Dlatego
uwazam dalsze
moje wywody za czysto teoretyczne. Nasuwaja mi sie takie
watpliwosci:
Dokumentalisci powinni starac sie, aby film byc obrazem
rzeczywistosci.
Inaczej nie jest to dokument, tylko fabularyzowana fikcja, a
moze nawet juz sama fabula.
Czy
wiec przekupywanie nie zaburza tego obrazu?
Zaburza. "Przekupywanie" - jesli rzeczywiscie ma miejsce,
sprzeczne jest z etyka dziennikarska, niewatpliwie tez kloci
sie z potrzeba obiektywizmu mediow.
Czy taki film jest w dalszym
ciagu dokumentem?
To zalezy od ilosci dodanych "kolorow". Na ogol dokument
jest troszke "podkolorowany", bo reczywistosc w absolutnie
"czystej" postaci moglaby byc nudna. Sam dobor "obrazkow" i
slow komentarza jest juz wlasnie takim "kolorowaniem". Rzecz
jednak w tym, aby starac sie maksymalnie wiernie przekazac
fakty, innymi slowy - aby dodawac jak najmniej "kolorow".
Jednak jest i druga strona medalu. Wiadomo, ze sytuacja
tych ludzi jest bardzo trudna, jednak nie zmieni sie, jesli
sprawa nie
bedzie odpowiednio naglosniona. A stanie sie tak w
momencie, gdy film
bedzie odpowiednio 'mocny'. Czy wiec, dzialajac w interesie
tych ludzi,
mozna w filmie dokumentalnym koloryzowac rzeczywistosc?
Jest to
sprzecznosc, wiem..., ale jesli to jedyna droga... A co
panstwo sadzice na
ten temat..??
Tylko z zachowaniem zasady obiektywizmu. Inaczej byloby to
oszustwo, a nie dokument. Przy okazji "Arizony" - nie sadze,
aby faktycznie ci ludzie "dali sie przekupic" winem, aby
"zagrac" ten dokument. Byc moze autorka im troche pomogla,
dajac drobne na to wino, ale i tak swiadczyloby to o pewnej
mentalnosci tych ludzi - takie scenki rodzajowe widac cwicza
czesto. Nie sadze, aby ten dokument byl zanadto
rezyserowany, aby byl przeklamaniem.
2. Z zupelnie innej beczki. Interesuje mnie techniczna
strona zbierania
informacji. Dziennikarze sa czesto jednymi z najlepiej
poinformowanym ludzi
w panstwie. W jaki sposob je zdobywaja, czy jest to jakos
regulowane? Moje
pytania nie maja byc w zaden sposob tendencyjne. Nie wiem,
wiec pytam.
Tylko tyle... :-)
Wszystko reguluje wlasnie prawo prasowe. Kazdy szef kazdej
instutycji, w tym zwlaszcza publicznej jest zobowiazany do
udostepniania prasie zadanych informacji (oczywiscie poza
tymi, ktore np. stanowia tajemnice handlowa czy sluzbowa).
Ale oprocz formalnego prawa do zadania informacji istotna
jest sprawnosc dziennikarza w docieraniu do zrodla - w
znajdywaniu osob i miejsc, gdzie sa ciekawe dla czytelnika
informacje. Trzeba wiec umiec pytac, wiedziec kogo i gdzie.
Wazne sa tzw. kontakty, tzn. zaprzyjaznione (albo
przynajmniej znajome) osoby w roznych "waznych"
instytucjach, ktore same "daja cynk", gdy cos ciekawego sie
dzieje. Generalnie zrodlo materialu prasowego zalezy takze
od specjalnosci dziennikarza. Ktos, kto stale pisze krotkie
"kawalki" o pracy policji, po prostu musi miec znajomych
policjantow, najlepiej wyzszych ranga. Inaczej o ciekawszych
akcjach bedzie sie dowiadywal... z innych gazet albo na
konferencji prasowej (jak ja zrobia), czyli wtedy gdy
wszyscy.
Jak wiadomo, komercyjna prasa rzadza w zasadzie dwie zelazne
reguly: 1/ krew na pierwsza strone, (nic tak nie ozywia
gazety jak swiezy trup) 2/ To ze pies pogryzl czlowieka nie
jest istotna informacja, najlepsza jest sytuacja, gdy
czlowiek pogryzie psa.
| rozpoczyna sie na nowo dyskusja o prawie prasowym, temat
| niewatpliwie interesujacy. Swego czasu proponowalem
| dyskusje na ten temat, ale i Pan nie wyrazil
| zainteresowania.
Przez pewien czas nie czytalem listow z Dziennikasrza, nie
mialem na to
czasu. Moze wiec dlatego nie zwrocilem uwagi na Pana
propozycje. O prawie
prasowym wiem bardzo niewiele i chetnie sie troche poducze.
Niniejszym
oswiadczam (zeby nie bylo zadnych watpliwosci... :-) ):
Jestem
zainteresowany, prosze zaczynac. Ja poki co bede w razie
watpliwosci
zadawal pytania, a Pan, mam nadzieje, bedzie moje
watpliwosci rozwiewal.
Podstawowe problemy, jakie powinno uregulowac prawo prasowe
to:
1/ dostep do zawodu, (w tym relacje dziennikarz -
pracodawca)
2/ prawa i obowiazki dziennikarzy, redakcji, wydawcow (w
tym odpowiedzialnosc za naruszenie dobr osobistych),
3/ dostep do informacji, (w tym gwarancje niezaleznosci
prasy),
4/ czy i jaki samorzad zawodowy (w tym czy potrzebna np.
Rada Prasowa),
5/ zasady publikacji reklam, ogloszen, sprostowan itp.,
6/ odpowiedzialnosc z tytulu dzialalnosci prasowej (w tym
postepowanie w sprawach spornych),
mozna jeszcze odrebnie analizowac:
7/ problem tzw. "afer prasowych" (w tym m.in. granice
prywatnosci osob publicznych).
Mozemy zaczynac dyskusje wg. tych - lub jeszcze innych -
kategorii problemowych.
Pozdrawiam serdecznie:)))
== Ryszard Zajac
== tygodnik internetowy * * * NOTES POLITYCZNY * * *
== http://www.silesia.top.pl/~zajac/